Żona i przecistawienie się opinii poblicznej

Wszystkie te głęboko zakorzenione wartości, które wiele dzisiejszych gospodyń rozpaczliwie, próbuje zachować, są nieustannie poddawane wściekłym atakom samego pieklą. Środki masowego przekazu – radio, telewizja i prasa – niezmordowanie pracują nad tym, by podrzeć na strzępy pozostałości tradycji chrześcijańskiej. A kobiety, które wierzą w to duchowe dziedzictwo są niemalże kamienowane! Wmawia im się, że są głupie, staroświeckie i niespełnione i w wielu wypadkach ich poczucie godności własnej narażone jest na nieodwracalne szkody. Walczą one przeciwko potężnemu ruchowi społecznemu prawie bez żadnego wsparcia z czyjejkolwiek strony.

Powiem bardziej wprost. Jeżeli mężczyzna docenia gotowość swojej żony przeciwstawienia się opinii publicznej – pozostania w domu w opustoszałym sąsiedztwie w wyłącznym towarzystwie umorusanych dzieciaków i zbuntowanych nastolatków – to najwyższy czas, aby przyszedł jej z jakąś pomocą. Nie chodzi mi tylko o to, aby zmywał naczynia czy zamiótł podłogę. Mam na myśli udzielenie wsparcia emocjonalnego – rozmowę … sprawienie, by poczuła się damą … podbudowanie jej „ja” … umożliwienie jej przeznaczenia jednego dnia w tygodniu na odpoczynek … zabranie jej do restauracji na obiad … powiedzenie jej, że jest kochana. Bez tej pomocy pozostawiona jest ona bezbronna wobec wrogów rodziny – wrogów jego rodziny!

W jaki sposób kryzys relacji między kobietami odbija się na małżeństwie?

Wpływ może być druzgocący. Pozbawienie kobiety jakiegokolwiek wsparcia emocjonalnego spoza domu stwarza ogromną presję na relację między mężem a żoną. Mąż staje się dla niej wówczas jedynym partnerem do rozmowy, wywnętrzenia się głównym źródłem towarzystwa i miłości. Ale nie jest ona jego jedyną odpowiedzialnością. Jest on poddawany wielkiemu naciskowi, wewnętrznemu jak i zewnętrznemu, w pracy. Jego poczucie godności własnej zależy od powodzenia w interesach, a od tego powodzenia zależy status całej rodziny. Gdy wraca do domu wieczorem, ma już niewiele energii, by podtrzymaćswą samotną żonę… nawet jeśli ją rozumie.

Chciałbym zwrócić się wprost do gospodyni, której mąż rozumieją, ale jest zapracowany: nie może być Pani zależna od tego człowieka w zaspokojeniu wszystkich swoich potrzeb. Będzie Pani nieustannie sfrustrowana jego niepowodzeniem w zadowoleniu Pani. Zamiast tego musi Pani znaleźć sobie grono przyjaciółek, z którymi będzie Pani mogła porozmawiać, pośmiać się, pomarzyć i odpocząć. Tysiące żon i matek wokół Pani ma te same potrzeby i przeżycia. Będą one szukały Pani, gdy Pani zacznie ich szukać. Proszę zacząć uczęszczać na gimnastykę, do kółek zainteresowań, zaangażować się w działalność w kościele, zapisać się na studium biblijne, do klubu rowerowego – zacząć robić cokolwiek. Ale za wszelką cenę proszę przeciwstawić się pokusie zamknięcia się w czterech ścianach domu, użalając się nad sobą i czekając na powrót swego rycerza na białym koniu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>