Syndrom schwytanego w pułapkę

Jestem pewna, że tracę mojego męża. Dostrzegam u niego oznaki znudzenia i zupełnego braku zainteresowania moją osobą. W towarzystwie traktuje mnie nieuprzejmie, a w domu ciągle milczy. I oczywiście nasze współżycie seksualne nie istnieje. Prosiłam go i błagałam, aby mnie kochał, ale codzień tracę grunt pod nogami. Co mogę uczynić dla ratowania mego małżeństwa?

Są to objawy stanu, który nazywam „syndronem schwytanego w pułapkę”. Mężczyzna ma najczęściej tego rodzaju myśli: „Mam trzydzieści pięć lat i wciąż mi ich przybywa. Czy rzeczywiście chcę spędzić resztę mego życia z tą jedną kobietą? Nudzi mnie ona, a są inne bardziej interesujące. Ale nie ma wyjścia z tej sytuacji, w którą wpadłem.” Takie właśnie uczucia poprzedzają zwykle przelotnią niewierność i dają one oczywiście o sobie znać w napięciu między małżonkami.

Jak powinna zareagować kobieta, gdy odczytała te sygnały i zdaje sobie sprawę z tego, że jej mąż czuje się uwięziony? Oczywiście najgorsza rzecz, jaką mogłaby zrobić to umocnienie otaczającej go klatki, a jednak właśnie taka może być jej pierwsza reakcja. Kiedy zaczyna ona myśleć, jak wiele on dla niej znaczy i co na Boga ona bez niego pocznie, i czy spotyka się on z inną kobietą, jej niepokój może ją doprowadzić do tego, że próbuje go schwytać i kurczowo zatrzymać. Jej prośby i błagania sprawiają tylko to, że on coraz bardziej traci dla niej szacunek i relacja dalej się rozpada. Jest jednak lepszy sposób, którego skuteczność sprawdziłem w moim doświadczeniu w poradnictwie. Najbardziej udanym sposobem odzyskania swego partnera jest niegonienie za nim, gdy zaczyna odchodzić od relacji. Zamiast mówić „Dlaczego mi to zrobiłeś?”, „Dlaczego ze mną nie rozmawiasz?”, „Dlaczego już cię nie obchodzę?”, żona powinna sama się trochę odsunąć. Kiedy przechodzi obok męża w korytarzu i zazwyczaj dotknęłaby go lub w jakiś sposób zwróciła na siebie jego uwagę, teraz powinna przesunąć się niezauważenie. Na jego milczenie winna odpowiadać milczeniem. Nie powinna być wrogo nastawiona czy agresywna, gotowa wybuchnąć, gdy ją wreszcie spyta, o co chodzi. Powinna raczej odpowiadać uprzejmie, ze spokojną pewnością siebie, z nutą niezależności i tajemniczości. Rezultatem takiego zachowania będzie otwarcie drzwi jego klatki. Zamiast przyssać się mu do szyi jak żądna krwi pijawka, zwalnia ona swój uścisk, zadając mu przy tym pewną zagadkę. Może się on zacząć zastanawiać, czy czasem nie zaszedł za daleko, przez co może utracić coś cennego. Jeśli to go nie poruszy, to znaczy, że relacja jest już jak głaz, zimna i martwa.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>