Sprzeciw wobec kary cielesnej część 2

Drugi argument przeciwko karze cielesnej można znaleźć w końcowym zdaniu dra Valusek’a: ..Odwołam się do przemocy (lania), jeśli nie wiem, co innego zrobić”. Czy czują państwo subtelność tego cytatu? Charakteryzuje on sprawienie lania jako absolutnie ostatni sposób kary – jako końcowy akt rozdrażnienia i frustacji. Jako taki następuje on po wrzaskach, straszeniu, wykręcaniu rąk i wylaniu morza lez. Nawet ci, którzy zalecają karę cielesną często wpadają w tę pułapkę, sugerując, że ma ona być stosowana tylko wtedy, gdy wszystkie inne sposoby zawiodą. Stanowczo się z tym nie zgadzam.

Lanie ma być zarezerwowane do użycia jako reakcja na świadome nieposłuszeństwo, kiedykolwiek ono nastąpi. Kropka! Jest dużo bardziej skuteczne, jeśli zastosuje się je we wczesnym etapie konfliktu, gdy aparat emocjonalny rodziców jest jeszcze kontrolowany, niż po dziewięćdziesięciu minutach drapania i szarpania. W rzeczywistości reakcja w postaci niewłaściwoego postępowania z dzieckiem może nastąpić prędzej, jeśli pozwoli się małemu człowiekowi na rozdrażnienie, irytację, opryskliwe odezwanie, nieposłuszeństwo i dąsy przez całe godziny, do momentu, gdy gniew rodziców osiągnie punkt wybuchowy, gdy wszystko może się zdarzyć (i często się zdarza). Moim zdaniem, profesjonaliści tacy jak dr Valusek w sposób mimowolny przyczyniają się do stosowania przemocy wobec dzieci, gdyż pozbawiają rodziców prawa korygowania normalnych problemów w zachowaniu w momencie, gdy są one jeszcze mniej denerwujące. Następnie, gdy te małe frustracje kumulują się, rodzice rzeczywiście (jak powiedział Valusek) „uciekają się do przemocy, gdy nie wiedzą, co innego mogą zrobić”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>