Siódmy rozdział Przysłów i król Salomon

Każda sytuacja jest oczywiście inna, ale według moich obserwacji najsilniejszy wpływ ma potrzeba własnego „ja”. Wydaje się. że zarówno mężczyźni jak i kobiety mają jednakową chęć bycia podziwianymi i cenionymi przez przedstawicieli płci przeciwnej. Dlatego ci, którzy są uwikłani w jakąś przygodę miłosną często chcą w ten sposób dowieść, że są wciąż atrakcyjni w oczach kobiet (czy mężczyzn). Świadomość, że .jest się dla kogoś seksownym, inteligentnym, ładnym tub przystojnym” budzi dreszczyk radości. „Ten ktoś lubi słuchać, kiedy mówię… podoba mu się mój sposób myślenia… uważa, że jestem podniecający.” Uczucia te wypływają z rdzenia osobowości – z naszego .ja” – i mogą spowodować, że rozsądny mężczyzna, czy kobieta zaczyna zachowywać się w sposób głupi i niegodny.

Przypomina mi się siódmy rozdział Przysłów, w którym król Salomon przestrzega młodzieńców by nie roztaczali swojej opieki nad kobietami złych obyczajów. Oto słowa najmądrzejszego z królów Izraela:

Przez okno bowiem swego domu. przez kratę się przyglądałem, ujrzałem pośród nieświadomych, poznałem pomiędzy chłopcami młodzieńca lekkomyślnego. Przechodził ulicą obok jej narożnika, na drogę do domu jej wstąpił, o zmroku, o późnej godzinie, pod osłoną nocnych ciemności. Oto kobieta wychodzi naprzeciw, strój nierządnicy, a zamiar ukryty, wzburzona. nieopanowana, nie ostoi w domu jej noga: to na ulicy, to na placu, na każdym rogu czatuje. Chwyciła go i obejmuje, z bezczelną miną doń rzekła. „Miałam złożyć ofiarę pojednania, dziś dopełniłam swych ślubów, wyszłam tobie naprzeciw, zaczęłam cię szukać, znalazłam. Kilimem swe loże wysłałam, kobiercem wzorzystym z Egiptu, swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem. Chodź, pijmy rozkosz do dna, miłością się cieszmy bo mąż poza domem przebywa, udał się w drogę daleką wór pieniędzy zabrał ze sobą, ma wrócić na pełnię księżyca.” Omamiła go długą namową, pochlebstwem swych warg go uwiodła podążył tuż za nią niezwłocznie, jak wół, co idzie na rzeź, jak jeleń związany powrozem, aż strzała przeszyje wątrobę jak wróbel, co wpada w sidła, nieświadom, że idzie o życie. Teraz, synowie, słuchajcie mnie, zważcie me słowa ust moich: niechaj twe serce w jej stronę nie zbacza, po ścieżkach jej się nie błąkaj, bo wielu raniła, strąciła ich wielu – a wszystkich zabiła. Dom jej drogą jest do Szeolu: co w podwoje śmierci prowadzi (Prz 7, 6-27).

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>