Samoobrona u dzieci

Moja czterolatka przychodzi często do domu z płaczem, że została uderzona przez kolegę. Uczyłam ją, że nie jest słuszne bić innych, ale teraz życie mojej córeczki staje się przykre. Jako chrześcijańska matka, co powinnam jej powiedzieć o obronie własnej?

Słusznie uczyła pani córkę, że nie należy bić i ranić innych, ale samoobrona to inna sprawa. Dzieci potrafią być wobec siebie bardzo bezlitosne. Gdy bawią się razem, każde chce mieć najlepszą zabawkę i ustala reguły gry na swoją korzyść. Jeżeli dziecko zauważy, że może zdominować swojego rówieśnika po prostu przez celny cios pięścią w nos pewne jest, że ktoś będzie ranny. Jestem pewien, że są chrześcijanie, którzy nie zgodzą się ze mną w tej kwestii, ale uważam, że należy uczyć dzieci, jak mają się bronić, gdy zostaną zaatakowane. Później dowiedzą się o „nadstawianiu drugiego policzka” – zasadzie i dla dorosłych bardzo trudnej do realizacji.

Ostatnio rozmawiałem z matką, która martwiła się tym, że jej córeczka nie potrafi się obronić przed agresją. W ich sąsiedztwie mieszkało dziecko, które przy każdej prawie okazji biło ją po twarzy. Ta mała bestyjka, Joanna, drobna i kobieca, nigdy nie poczuła żądła odwetu, gdyż Anię uczono nie oddawać. Zaproponowałem, aby matka Ani poleciła jej zareagować na atak Joanny. Kilkanaście dni później, matka usłyszała głośny płacz na dworze: to Joanna płakała i biegła do domu. Ania zaś przyszła do matki z rękami w kieszeniach i wyjaśniła: „Joanna uderzyła mnie, a ja pomogłam jej zapamiętać, żeby tego więcej nie robiła”. Ania postąpiła skutecznie według zasady oko za oko, ząb za ząb. Od tej pory obie dziewczynki bawiły się ze sobą bardziej spokojnie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>