Rozwój w życiu chrześcijańskim

Zaobserwowałem, że pan często prowadzi sw oje dzieci, a wśród nich te o wybuchowym temperamencie, cierpliwie i coraz bardziej nieustępliwie. Zaczyna się od łagodnego poczucia potępienia w dziedzinie, w której Bóg chce, abyśmy wzrastali i doskonalili się. Następnie w’ miarę upływu czasu nasz brak reakcji na boże upomnienie pociąga za sobą poczucie winy i świadomość bożej dezaprobaty. Jesteśmy dalej prowadzeni w okres intensywnej świadomości bożych wymagań. Słyszymy wołanie boże (być może nie zdając sobie z tego sprawy) w niedzielnym kazaniu księdza, w książkach, które czytamy, a nawet w świeckich programach radiowych i telewizyjnych. Wydaje się, jakby cały świat był zorganizowany w taki sposób, aby przekazać ten sam nakaz boży. I ostatecznie dochodzimy do punktu krytycznego, w którym Bóg mówi: „Rozumiesz, czego chcę. Teraz więc zrób to!”

Rozwój w życiu chrześcijańskim zależy od posłuszeństwa w tych punktach krytycznych. Wierzący, który odmawia przyjęcia nowego zobowiązania, mimo nie pozostawiających cienia wątpliwości przykazań bożych, jest przeznaczony do zagłady duchowej. Począwszy od tego momentu zaczyna on stopniowo odsuwać się od sw’ego Mistrza. Ale chrześcijanin, który przyjmuje wezwanie, bez względu na to, jak bardzo może być ono trudne, ma zapewniony wzrost i oświecenie.

John Henry Jowett powiedział: „Wota hoża nigdy nie zaprowadzi cię tam, gdzie laska boża nie będzie magla się utrzymać”. To znaczy, że Pan nie będzie od nas wymagał czegoś, czego nie zamierza nam pomóc wprowadzić w żvcie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>