Rok 1960 i oznajmienie światowych astrologów – kontynuacja

Gdy stacje radiowe i telewizyjne nadają porady astrologiczne, spikerzy często wyrzekają się jakiegokolwiek poważnego celu tego działania, mówiąc, że nie starają się podsycać żadnej poważnej wiary w astrologię, że przedstawiają horoskopy wyłącznie dla zabawy i rozrywki. Jak to więc jest? Czy astrologia jest jedynie zabawnym sposobem spędzenia wolnego czasu? A co z owymi milionami Amerykanów, którzy odbierają sens i kierunek swego codziennego życia na podstawie gwiazd? Czy nie jest lepiej, aby wierzyli w ten mit niż gdyby mieli w nic nie wierzyć? Czy powinniśmy zachęcać do postawy tolerancyjnej wobec astrologii czy też powinniśmy patrzeć na nią jako na podstępną filozofię, której należy się przeciwstawiać jak tylko można?

Jeden ze sławnych psychiatrów oświadczył niedawno, że przynagla swoich pacjentów do zaufania swoim astrologom, jakkolwiek przyznaje, że ich przepowiednie są bezwartościowe z naukowego punktu widzenia. Nie mógłbym się bardziej z nim nie zgodzić! Astrologia to nie tylko mityczna bzdura, ale jest ona niebezpieczna dla tych, którzy przyjmują jej zasady. Jedyną poważną obawą jest to, że astrologia stanowi substytut dla racjonalnego myślenia i mądrości. Miody mężczyzna czy kobieta może na przykład wybrać swego przyszłego małżonka na podstawie zgodności ich wykresów, nie biorąc pod uwagę życiowych implikacji tej decyzji. Inni znów odkładają lub lekceważą potrzebne działanie z powodu rady w ich horoskopach, żeby nic nie robili. Nie sposób ocenić, ile ważnych decyzji każdego dnia opiera się na gwiazdach, co niewątpliwie ma ogromny wpływ na rodzinę, pracę, a nawet sprawy państwowe. Jakże ryzykowne jest określenie swojego losii za pomocą przypadkowego rzutu monetą! Naiwny wierzący zamienia swoje zrozumienie faktów, swój zdrowy rozsądek, doświadczenie i lepszy osąd na „wszechwiedzącą i wszystko mówiącą” papkę przepowiedni w czasopiśmie. Przypomina mi on człowieka, który z ufnością opiera się na wietrze stojąc na szczycie dziesięciopiętrowego budynku. Jego ciało na pozór zachowuje równowagę, gdy tak ryzykownie huśta się na brzeżku budowli. Ale wcześniej czy później podmuchy wiatru osłabną i człowiek ten nagle ku swemu przerażeniu runie w dół. Podobnie konwertyta astrologii opiera się na widmie, które nie ma możliwości utrzymać go bezpiecznie w miejscu. Wcześniej czy później, gdy obstąpią go kłopoty i niepokojące okoliczności (tak jak to się dzieje w przypadku każdego), zacznie szaleńczo szukać wokół siebie czegoś stałego i mocnego, czego mógłby się uchwycić. Ale nie znajdzie dostatecznego oparcia w mitach i przesądach, na których się opierał. Proszę wierzcie mi, kiedy mówię że osobiście i z racji swego zawodu znam ludzi, którzy zrobili ten przerażający skok w przepaść. Oto zabawa! Oto rozrywka!

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>