Przywiązanie wagi do okazywania miłości Bogu

Innymi słowami widzi Pan tę umiejętność wczuwania się jako ważny element we wczesnym wychowaniu chrześcijańskim? Tak. Jezus największą wagę przywiązywał do okazywania miłości Bogu i bliźniemu, jednak często zatracamy ten akcent w wychowaniu chrześcijańskim. Na przykład w wielu szkołach niedzielnych pracowicie naucza się dzieci o Mojżeszu, Danielu i Józefie, ale dopuszcza się do zupełnego pomieszania, gdy rozbrykani uczniowie gorliwie kaleczą sobie nawzajem swoje własne osobowości. Jeśli nie znajdzie się w tym momencie silny dorosły przywódca, szkółka niedzielna może stać się najbardziej „niebezpiecznym” miejscem dia dziecka w ciągu jego tygodnia. Chciałbym widzieć nauczycieli ruszających w obronie wyszydzonej strony przegrywającej, a przy tym nie żałujących głosu na mówieniu o wartości człowieka i miłości Jezusa.

Są tacy, którzy obawiają się, iż jest Pan zbyt dyktatorski. Uważają, że zbyt ścisłe przestrzeganie pańskich zasad doprowadziłoby do zbyt dużego dogmatyzmu, a na świecie i tak jest zbyt wielu ludzi, którzy są faktycznie minityranami. Jak odpowiedziałby Pan na ten zarzut?

Nie sądzę naturalnie, że zarzut ten jest uzasadniony. We wszystkich moich książkach wiele uwagi poświęciłem temu. aby ostrzec rodziców przed niebezpieczeństwem surowego traktowania i gnębienia dzieci. Jedna z tych książek, Hildę or Seek {„Kryj się lub szukaj”), jest w całości poświęcona kruchej naturze duszy dziecka. Nigdzie w moich pismach nie znajdzie pan zalecenia, aby matki i ojcowie lekceważyli uczucia swoich dziewcząt i chłopców lub żeby stosowali zbyt wysokie kary za dziecinne zachowanie się. Powiedziałem natomiast, że wierzę w przywódczą rolę rodziców -że dzieci powinno się uczyć szanować autorytet rodziców i nauczycieli. Jeśli to czyni ze mnie dyktatora, niechaj tak będzie. Wszystko, co mogę odpowiedzieć na to, to to, że moje własne dzieci żyją w atmosferze wolności, która jest możliwa dzięki wzajemnemu szanowaniu się pokoleń. Te dwie strony medalu najwyraźniej znajdują potwierdzenie w Piśmię Świętym, które poucza dzieci aby były posłuszne rodzicom, a następnie ostrzega rodziców, by nie pobudzali swoich dzieci do gniewu. Podoba mi się to połączenie.

Jak wielki problem stanowi obecnie chemia tizyczna w cyklach emocjonalnych?

Jak wielki problem stanowi obecnie chemia tizyczna w cyklach emocjonalnych, przez które przechodzimy? Czy mają one czasem wpływ na nasze sądy moralne? Jak pogodzić te czynniki z bożymi wymaganiami dla naszego życia? Lub ujmując to w ten sposób: Czy nie jest łatwiej postępować lepiej w pewne dni niż w inne?

Czy nie chodzi panu o to, że jak Bóg może nas pociągać do odpowiedzialności za posłuszeństwo i uległość, skoro niektóre osoby wyraźnie nie są w stanie panować nad swoim postępowaniem? „Szczerze mówiąc, pytanie to było dla mnie do niedawna dość kłopotliwe. Na przykład dziecko nadwrażliwe jest często zbuntowane i samowolne niż chłopiec czy dziewczynka z natury spokojna i pogodna. Jaki wpływ może mieć jego buntownicza natura na jego przyszłą relację z Bogiem? A co ze zboczeniem seksualnym, którego charakter został wypaczony w latach formacyjnych przez zamęt emocjonalny? Jakie wyjątki czyni Bóg wobec osoby, której rodzice bezpośrednio przekazali w domu niemoralne i ateistyczne poglądy? A co z kobietą, która dręczy swoje dziecko w okresie napięcia przedmiesiączkowego? Co z osobą, którą pan opisał, a która może być kierowana siłami chemicznymi niezrozumiałymi nawet dla medycyny?

Pytania te wymykają się ludzkiemu zrozumieniu chociaż nie niepokoją mnie już one z teologicznego punktu widzenia. Doszedłem do wniosku, że nieskończony Bóg, który włada rozległym wszechświatem jest zdolny osądzić te wyjątkowe przypadki w sposób, który będzie nieskończenie sprawiedliwy. Nie do mnie należy odszyfrowywanie Bożego systemu wartości, podobnie jak nie jestem wstanie pojąć innych aspektów Jego boskiej natury. Jego drogi są wyższe od moich dróg, a Jego myśli lepsze od moich myśli. Czy nie dlatego właśnie Pismo Święte nakazuje nam, abyśmy nikogo nie sadzili? Najwidoczniej nie jesteśmy odpowiednio wyposażeni, by podołać takiemu zadaniu. Wiem tylko tyle, że Pan wymaga ode mnie zaufania i posłuszeństwa: co do reakcji mojego bliźniego słyszę jak Pan mówi: „Co tobie do lego? Pójdź ze Mną’?”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>