Problem niekochających rodziców

Wyraża się Pan bardzo krytycznie na temat systemu wartości w świecie zachodnim, mającym szkodliwy wpływ na naszą opinię o sobie samych i na nasze zdrowie psychiczne. Jakich istotnych zmian można by dokonać w naszej kulturze, by wydawała większy procent zdrowych emocjonalnie dzieci i dorosłych?

Z konsultacji z neurotycznymi pacjentami wynika, że problemy emocjonalne pochodzą zazwyczaj z jednego z dwóch źródeł (lub z obu): jest to problem niekochających rodziców albo niemożność zdobycia akceptacji i szacunku rówieśników. Inaczej mówiąc, źródła większości zaburzeń emocjonalnych (oprócz chorób organicznych) można doszukać się w niewłaściwych relacjach między ludźmi w ciągu pierwszych dwudziestu lat życia.

Dlatego też najbardziej wartościową zmianą byłoby, gdyby dorośli zaczęli aktywnie uczyć dzieci kochać i szanować się wzajemnie (i oczywiście okazywać tę miłość w swoim własnym życiu).

Jednakże, będąc dalekimi od manifestowania uprzejmości i wrażliwości, często pozwalamy dzieciom, by były okropnie brutalne i niszczące, szczególnie wobec dzieci upośledzonych, brzydkich, wolno uczących się, nieskoordynowanych, dzieci cudzoziemców, dzieci mniejszości, dzieci małych lub dużych i dzieci, które są uważane za różniące się od swoich rówieśników nawet jakąś nieistotną cechą. 1 można się spodziewać, że szkoda wyrządzona młodym ofiarom często ma wpływ na całe życie.

Rodzice powinni poświęcać swoją energię twórczą na nauczanie miłości i godności

Rodzice powinni poświęcać swoją energię twórczą na nauczanie miłości i godności. A jeśli zaistnieje taka potrzeba, powinniśmy nalegać, by dzieci podchodziły do siebie z wzajemną życzliwością. Czy chłopców i dziewczynki można nauczyć szacunku do rówieśników? Oczywiście, że tak! Młodzi ludzie są z natury bardziej wrażliwi i empatyczni niż dorośli. Ich złośliwość jest wyuczoną reakcją, będącą wynikiem życia w pełnym konkurencji i wrogim świecie, któremu ich przywódcy pozwolili się rozwinąć. Krótko mówiąc, dzieci niszczą słabych i pokornych, ponieważ my dorośli nie zadaliśmy sobie trudu, by nauczyć je „wczuwać” w sytuację innych.

Może przykład pomoże zrozumieć mój niepokój. Pewna kobieta opowiedziała mi ostatnio o swoich przeżyciach, gdy była w komitecie rodzicielskim czwartej klasy, do której chodziła jej córka. Przyszła do klasy St. Valentine’s Day (14 luty – dzień, w którym kochający się ludzie przesyłają sobie listy i kartki), by pomóc nauczycielce w zorganizowaniu tradycyjnego przyjęcia. Dzień ten łnoże być najbardziej bolesnym dniem w roku dla dziecka, które nie jest łubiane. Każdy uczeń liczy liczbę kartek i liścików, które dostaje. Jest to jakby bezpośrednią miarą własnej towarzyskiej wartości. Matka ta powiedziała, że nauczycielka ogłosiła klasie grę, która wymaga podziału na drużyny chłopiec – dziewczynka.

Był to jej pierwszy błąd, ponieważ czwartoklasiści nie odczuwają jeszcze działania hormonów, które przyciągają odmienne płci do siebie. W momencie, gdy nauczycielka poleciła uczniom wybrać sobie partnera, wszyscy chłopcy natychmiast zaczęli się śmiać i wskazywali na najbrzydszą i najmniej poważną dziewczynkę w klasie. Była tęga, z wystającymi zębami i zbyt skryta, by nawet komukolwiek spojrzeć w oczy.

Odrzucenie przez płeć przeciwną jest zabójcze dla naszego wyobrażenia o sobie

„Tylko prosimy nie w parze z Haze!” – powiedzieli wszyscy udając przerażenie. „Ktokolwiek, lecz nie Hazel! Ona zarazi nas chorobą! Oh! Prosimy chronić nas przed okropną Hazel” Matka oczekiwała, że nauczycielka (ostro stawiająca sprawy dyscypliny) pośpieszy z pomocą oblężonej małej dziewczynce. Lecz ku jej rozczarowaniu, nic nie powiedziano obrażającym ją chłopcom. Zamiast tego nauczycielka pozostawiła Hazel. by samotnie poradziła sobie z tą bolesną sytuacją.

Wyśmianie przez osoby tej samej płci jest przygnębiające, lecz odrzucenie przez płeć przeciwną jest wręcz zabójcze dla naszego wyobrażenia o sobie. Co mogło to zmaltretowane dziecko powiedzieć? Jak może gruba dziewczynka z czwartej klasy bronić się przeciwko dziewięciu agresywnym chłopcom? Jak mogła zareagować, jeśli nie zaczerwienić się z upokorzenia i wcisnąć w krzesło? To dziecko, które Bóg kocha bardziej niż wszystkie dobra całego świata nigdy nie zapomni tej chwili (lub nauczycielki, która opuściła ją w potrzebie).

Gdybym był nauczycielem klasy Hazel w tym nieszczęsnym dniu St. Valentine, ci wyśmiewający się, żartujący chłopcy mieliby walkę do stoczenia. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby można było zapobiec wstydowi dyskutując o uczuciach innych od pierwszego dnia szkoły. Ale gdyby wystąpił opisany konflikt rzuciłbym cały mój autorytet w obronie tej dziewczyny.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>