Opatrzność i rozsądek część 2

Osobiście dość mocno polegam na okolicznościach opatrznościowych w rozeznaniu woli bożej odnośnie mojego życia. Moje wrażenia służą mi wyłącznie jako „przeczucia” skłaniające mnie do zwrócenia baczniejszej uwagi na bardziej konkretne dowody. Na przykład w 1970 roku rozważaliśmy z żoną, czy mądrze byłoby sprzedać nasz dom i kupić inny, lepiej odpowiadający potrzebom naszej rosnącej rodziny. Ale robiąc taki krok trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Styl życia, system wartości, a nawet bezpieczeństwo rodziny zależą od sąsiedztwa, w jakim mieszka. Czułem, że głupstwem byłoby sprzedać dom i kupić nowy bez otrzymania konkretnej wskazówki od Pana.

Po uczynieniu tej sprawy przedmiotem modlitwy poczułem, że powinienem wystawić nasz dom na sprzedaż bez zgłaszania go pośrednikowi. Jeśli znalazłbym nabywcę, byłby to dla mnie znak prowadzenia bożego poprzez tę okoliczność opatrznościową. Przez dwa tygodnie stała przed domem tabliczka z napisem „Na sprzedaż”. Nie wzbudziła ona żadnego zainteresowania – ani jednego telefonu czy pukania do drzwi. Moja modlitwa spotkała się z odpowiedzią negatywną.

Zdjąłem tabliczkę i czekałem dwanaście miesięcy, zanim zadałem Panu to samo pytanie. Tym razem dom został sprzedany po mojej cenie wyjściowej, nie wydałem przy tym ani grosza na ogłoszenia czy opłaty dla pośrednika nieruchomościami. Nie miałem cienia wątpliwości, że Pan przygotował dla nas inny dom.

Skąd Pan wie, że sprzedaży domu nie można by wyjaśnić okolicznościami ekonomicznymi lub po prostu faktem, że pojawił się zainteresowany kupiec? Czy może Pan z całą pewnością powiedzieć, że to Bóg działał?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>