Ojciec powinien być duchowym przywódcą rodziny część 3

Mawiał: „Jestem dobrym ojcem, zarabiam na dom, płacę rachunki i jestem uczciwy w stosunkach z ludźmi. To wystarczy”. Jego żona odpowiadała: „Jesteś dobrym człowiekiem, ale to nie wystarczy. Powinieneś oddać swe serce Bogu.” Ale on tego nie mógł zrozumieć.

Moja ważąca 47 kg babcia nie próbowała wmusić swojej wiary mężowi ani nie okazywała mu braku szacunku. Zamiast tego wciąż modliła się po cichu i pościła w intencji ukochanego człowieka. Przez ponad czterdzieści lat zanosiła na kolanach przed Boga tę samą prośbę.

Potem w wieku 69 lat dziadek miał wylew i po raz pierwszy w życiu ciężko zachorował. Któregoś dnia jego młoda córka weszła do pokoju, by posprzątać i poprawić łóżko. Gdy przechodziła obok jego łóżka. zobaczyła łzy w jego oczach. Nikt nigdy wcześniej nie widział go płaczącego.

„Co ci dolega, tatusiu?” zapytała. Odpowiedział: „Kochanie podejdź do schodów i zawołaj matkę”. Babcia podbiegła do łóżka męża i usłyszała go mówiącego te słowa: „Wiem, że umrę i nie boję się śmierci, ale jest tak ciemno. Nie ma wyjścia. Przeżyłem całe swoje życie i zgubiłem jedyną rzecz, która się naprawdę liczy. Czy pomodlisz się za mnie?”

„Czy się pomodlę”, zawołała babcia. Czekała na tę prośbę całe swoje dorosłe życie. Upadła na kolana i modlitwy z czterdziestu lat zdały się wylewać przez tę modlitwę przy łóżku chorego. Tego dnia R.L. Dobson w cudowny sposób oddał serce Bogu.

W ciągu ostatnich tygodni życia prosił, by przyprowadzono kilka wierzących osób, które wcześniej obraził i poprosił je o przebaczenie. Zanim zapadł w swój wieczny sen, babcia powiedziała: „Teraz już jest wyjście z ciemności”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>