Niemądrze jest dać się ponieść sukcesom swoich dzieci

Wytrwałe modlitwy mojej babci zostały wysłuchane. Wracając do pytania chciałbym przestrzec kobiety, aby niestały się „faryzeuszowskie” i krytyczne wobec swoich mężów. Niech wszystko odbywa się w duchu miłości. Mogą jednak doświadczyć wielu lat samotności, gdyż ciężar duchowego prowadzenia dzieci będzie spoczywał wyłącznie na nich. Jeśli tak będzie, Pan obiecał, że będzie szedł z nami przez te trudne dni.

Wciąż słyszę, że niemądrze jest dać się zbytnio ponieść sukcesom swoich dzieci, ale nie mogę się temu oprzeć. Czy to źle, jeśli odczuwam coś w rodzaju ojcowskiej dumy, gdy mój syn odnosi sukcesy w koszykówce? Jak mogłaby mnie nie obchodzić jakość jego gry?

Nie ma w tym nic złego, jeśli sukcesy naszych dzieci sprawiają nam przyjemność. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzice za bardzo przejmują się tymi tryumfami czy porażkami, gdy ich własne samopoczucie zależy od powodzenia dzieci gdy dzieci czują, że muszą odnosić sukcesy, aby zasłużyć sobie na miłość i szacunek rodziców. Dziewczęta i chłopcy powinni wiedzieć, że są akceptowani tylko dlatego, że są stworzeniami bożymi. To wystarcza!

Przypomina mi się John Mc Kay, były trener piłkarski w Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Oglądałem w telewizji wywiad z nim w czasie, gdy jego syn John był odnoszącym sukcesy zawodnikiem drużyny uniwersyteckiej. Reporter nawiązał do talentu sportowego Johna i poprosił trenera McKay. by powiedział kilka słów o dumie, którą zapewne odczuwa z powodu wyczynów syna na boisku. Jego odpowiedź zrobiła na mnie duże wrażenie: ,,Owszem, jestem zadowolony, że John był w ubiegłym roku w dobrej formie. Robi świetną robotę i jestem z niego dumny. Ale byłbym tak samo dumny, gdyby nigdy nie zagrał w żadnym meczu”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>