Konflikt małżeński

Jaki jest najczęstszy problem małżeński, z jakim styka się Pan w swojej poradni? Załóżmy, że jestem umówiony na jutro o czwartej popołudniu z osobą, której zupełnie nie znam, aby udzielić jej porady. Kim jest ta osoba i co ją do mnie sprowadza? Po pierwsze, pacjentem będzie prawdopodobnie pani Jones, a nie jej mąż. Rzadko kiedy mężczyzna pierwszy szuka porady małżeńskiej, a jeśli już to czyni, to z innego powodu niż jego żona. Ona przychodzi, ponieważ jej małżeństwo doprowadza ją do szału. On przychodzi dlatego, że jego żona doprowadza go do szału.

Pani Jones będzie, powiedzmy, między dwudziestym ósmym a czterdziestym drugim rokiem życia i jej problem będzie mi doskonale znany. Będzie się oczywiście różnił w szczegółach, ale zawód, jakiego doznała i o którym opowie mi tego popołudnia będzie odpowiadał utartemu schematowi. Jej historia będzie wyglądała mniej więcej tak:

John i ja byliśmy w sobie bardzo zakochani, kiedy się pobieraliśmy. Podczas pierwszych dwóch czy trzech lat mieliśmy dużo zmagań, zwłaszcza z problemami finansowymi, ale ja wiedziałam, że on mnie kocha, a on wiedział, że ja go kocham. A później coś zoczyło się zmieniać. Nie wiem za bardzo, jak to opisać. On awansował jakieś pięć lat temu, a to wymagało więcej godzin pracy. Potrzebowaliśmy pieniędzy, więc nie mieliśmy nic przeciwko tym dodatkowym godzinom. Ale to się nigdy nie skończyło. Teraz wraca do domu późnym wieczorem. Jest tak zmęczony, że słyszę jak powłóczy nogami w korytarzu. Oczekuję jego powrotu przez cały dzień, no mam mu tyle do powiedzenia, ale on nie ma zbyt wielkiej ochoty na rozmowę. Przyrządzam mu obiad, je sam (zwykłe jem z dziećmi wcześniej). Po obiedzie John załatwia kilka telefonów i pracuje przy swoim biurku. Szczerze mówiąc, cieszę się, gdy rozmawia przez telefon, bo mogę słyszeć jego glos. Potem ogląda przez parę godzin telewizję, z wyjątkiem wieczorów wtorkowych, kiedy to gra w koszykówkę czasem też ma zebranie w pracy. Potem idzie spać. W każdą sobotę rano gra w golfa z trzema kolegami. W niedzielę prawie cały dzień spędzamy w kościele. Proszę mi wierzyć, czasem przez miesiąc czy dwa nie ma między nami prawdziwej, głębokiej rozmowy. Czy Pan rozumie o co mnie chodzi? Czuję się taka osamotniona w domu z trzema dzieciakami wchodzącymi mi na głowę. Nie ma nawet żadnej kobiety >v sąsiedztwie, z którą mogłabym porozmawiać, gdyż większość z nich poszła z powrotem do pracy. Ale są jeszcze inne rzeczy, które mnie drażnią u Johna. Rzadko kiedy zabiera mnie gdzieś na obiad i zapomniał o naszej rocznicy w tym miesiącu, i naprawdę nie wierzę, by miewał jeszcze romantyczne myśli. Nie odróżnia róży od goździku, a na kartkach świątecznych podpisuje się tylko jednym słowem: „John”. Nie ma już między nami tej bliskości i ciepła, ale on wciąż chce mieć ze mną stosunek pod koniec dnia. Tak więc leżymy w łóżku nie zamieniwszy nieraz tygodniami ze sobą słowa. Nie usiłuje być czuły, wyrozumiały, łagodny, ale ode mnie oczekuje uległości i namiętności. A ja tak nie potrafię. Spełniam wszystkie obowiązki żony, ale nie otrzymuję nic w zamian. 1 kiedy dwuminutowa podróż się kończy, John zasypia, a ja leżę mając mu lo za zie i czuję się jak tania prostytutka. Czy Pan uwierzy? Czuję się tak po stosunku ze swoim własnym mężem! Jakież to przygnębiające! Właściwie ostatnio jestem strasznie przygnębiona. Moje poczucie godności własnej spadło do zera. Czuję się, jakby nikt mnie nie kochał. Jestem wstrętną matką i okropną żoną. Czasem myślę, że Bóg też pewnie mnie nie kocha. A teraz opowiem Panu, co zaszło między mną a Johnem ostatnio. Dużo się sprzeczaliśmy, właściwie toczyliśmy walkę. Jest to chyba jedyny sposób, w jaki udaje mi się zwrócić na siebie jego uwagę. W ubiegłym tygodniu rozegraliśmy niesamowitą bitwę na oczach naszych dzieci. To było straszne, l.zy. Krzyki. Obelgi. Wsrysffco. Spędziłam dwie noce u swojej matki. Teraz mogę myśleć tylko o rozwodzie, abym magla uciec. John i tak mnie nie kocha, wżyć nie zrobiłoby mu to żadnej różnicy. Właśnie po to do Pana przyszłam. Chcę wiedzieć, czy dobrze zrobię, jeśli z tym skończę.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>