Kiedy należy poddać małe dziecko łagodnemu systemowi karania?

Kiedy jawnie sprzeciwia się poleceniom rodziców! kiedy ucieka, gdy jest wołane, wylewa mleko na podłogę, gdy szaleje, zamiast iść do ióżka, bije kolegów – te formy zachowania się są nie do przyjęcia. Jednak nawet w tych sytuacjach nie trzeba bić dziecka. Zdecydowany klaps przekaże zapewne tę samą informacje w sposób bardziej przekonywający. Bicie należy zarezerwować na czas ostrych konfliktów w wieku starszym. Muszę podkreślić następującą kwestię: iata dziecięce mają krytyczne znaczenie dla przyszłej postawy dziecka wobec autorytetu. Dziecko trzeba cierpliwie uczyć posłuszeństwa, ale nie należy oczekiwać od niego zachowań dorosłych.

Moja trzyletnia córka Nancy zachowuje się niegrzecznie w sklepie. Ucieka, kiedy ją wołam, domaga się bez przerwy gumy, cukierków i ciastek. Gdy odmawiam, wpada w szal. Nie chcę jej karać przy ludziach i ona o tym wie. Co powinnam zrobić?

Gdyby istniały rezerwaty, gdzie zwykłe reguły i ograniczenia nie miałyby zastosowania, pani dziecko zachowywałoby się w tych strefach ochronnych inaczej, niż gdzie indziej. Proponowałbym, aby pani porozmawiała z Nancy przed następnym pójściem do sklepu. Proszę dobitnie wyjaśnić jej, czego pani od niej oczekuje. Jeśli takie samo zachowanie powtórzy się, należy wziąć ją na bok lub wyprowadzić poza budynek i zrobić to, co w podobnej sytuacji zrobiłaby pani w domu. Myślę, że wtedy zrozumie swoje zachowanie.

Kiedy należy poddać małe dziecko łagodnemu systemowi karania? – dalszy opis

Wobec braku możliwości egzekwowania posłuszeństwa z dala od domu, niektóre dzieci zachowują się wyjątkowo krnąbrnie i nieznośnie, szczególnie w miejscach publicznych. Najlepszym przykładem może tu być dziesięcioletni Robert, pacjent mojego dobrego przyjaciela dra S!onkcker’a. Opowiadał, że cały zespół oddziału pediatrii bał się dnia, w którym miał przyjść Robert. On po prostu atakował klinikę, chwytał instrumenty, dokumenty i telefony. Jego matka mogła jedynie kręcić z oszołomienia głową.

Podczas pewnego badania dr Slonecker zauważył u Roberta dziury w zębach i polecił, aby pójść z nim do dentysty. Komu jednak miał przypaść zaszczyt leczenia go? W końcu dr Slonecker zadecydował, aby wysiać chłopca do starszego dentysty, który podobno dobrze rozumiał dzieci. Konfrontacja, jaka nastąpiła w jego gabinecie stanowi klasyczny przykład konfliktów międzyludzkich. Robert przyszedł do dentysty nastawiony bardzo bojowo.

– „Usiądź w fotelu, młody człowieku” – powiedział doktor.

– „Nie chcę” – odparł chłopiec.

– „Synu, powiedziałem abyś usiadł i czekam, aż to zrobisz” – odrzekł dentysta.

– Robert patrzył przez chwilę na swojego oponenta, a następnie powiedział:

– „Jeśli każesz mi usiąść w tym fotelu, zdejmę ubranie”.

– Dentysta odparł na to ze spokojem: „Zdejmij je, synu”.

– Chłopiec natychmiast ściągnął koszulę, buty i skarpety.

– „W porządku, synu” – odrzekł dentysta. „A teraz siadaj”

– „Nie wysłuchał mnie pan” – wycedził Robert. „Powiedziałem, że jeżeli każe mi pan usiąść w fotelu, zdejmę całe ubranie”.

– „Zdejmij je, synu” – odpowiedział lekarz.

– Robert ściągnął majtki i spodnie i stanął przed dentystą całkiem nagi.

– „A teraz siadaj w fotelu” – rzekł doktor.

– Robert zrobił, jak mu polecono i podczas całego zabiegu siedział grzecznie. Gdy dziury były wypełnione, kazano mu zejść z fotela.

– „A teraz oddaj mi ubranie” – powiedział chłopiec.

– „Przykro mi” – odrzekł dentysta powiedz mamie, że zamierzamy przetrzymać twoje ubranie cały dzisiejszy dzień. Może je odebrać jutro.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>