„Głodne” dzieci

Przypuśćmy, że jesteś bardzo głodny, gdyż nic jadłeś nic cały dzień. Wybierasz najlepszą restaurację w mieście i prosisz kelnera o najlepsze (lanie mięsne z całego menu. Ten odpowiada, że specjalnością zakładu jest befsztyk. Zamawiasz porcję średniej wielkości. Kelner wraca po dwudziestu minutach z jedzeniem i stawia je przed tobą. W środku dużego talerza znajduje się pojedynczy kawałek mięsa wielkości 2 cm2 i obok jeden kartofel. Ostro zwracasz się do kelnera: „I to pan nazywa daniem mięsnym?”. On odpowiada: „Proszę nie wyrażać krytycznej oceny przed spróbowaniem tego dania. Przyniosłem panu kawałek najlepszego befsztyku. Usmażony doskonale, z umiarem osolony, podany na gorąco. Wątpię, czy udałoby się panu dostać w mieście lepszy kawałek mięsa. Przyznaję, że porcja jest mała, ale przecież każdy wie, że nie liczy się ilość, to jakość ma znaczenie w takich daniach”.

Odpowiesz: bzdura!, a ja oczywiście zgodzę się z tym. Subtelność tej prostej frazy polega na tym, że przeciwstawia się tu sobie dwie niezbędne cechy przedmiotu i każe między nimi wybierać. Jeżeli ilość i jakość są ważnymi elementami składowymi w stosunkach rodzinnych, zatem dlaczego nie dać naszym dzieciom ich obu? Nie wystarczy rzucić naszym „głodnym” dzieciom mały kawałek befsztyku, nawet najlepiej przyrządzonego.

Z całym szacunkiem dla pańskiego pytania zwracam uwagę, że przeciwstawianie jakości ilości w postępowaniu wobec dzieci nie daje ani jednego, ani drugiego. Ten zwrot został przyjęty przez zapracowanych i zbyt angażujących się w inne sprawy rodziców, którzy mają poczucie winy z powodu braku czasu dla swoich dzieci. Aby poprawić swoje samopoczucie mówią: „No wiecie, to nie ilość czasu ma znaczenie, ale jakość naszego przebywania razem”. Twierdzę, że takie łatwe uogólnienie po prostu nie wytrzymuje krytyki.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>