Dziesięciolatek a wykonywanie samodzielnie zadań część 2

Drugi punkt kontrolny był zaliczany czterdzieści minut później o 7.10. Do tego czasu miała mieć uporządkowany pokój, tak jak sobie tego życzyła, musiałabyć ubrana, mieć umyte zęby, uczesane włosy itd. i być gotowa do rozpoczęcia ćwiczenia gry na pianinie. Czterdzieści minut to dużo czasu na te zadania, które można było wykonać w ciągu 10 lub 15 minut, gdyby chciała się pospieszyć. Tak więc jedynym sposobem, by nie zdążyć do drugiego punktu kontrolnego było umyślne zignorowanie go.

Jakie znaczenie miały punkty kontrolne? Czy niepowodzenie w zdobyciu ich powodowało złość i zgrzytanie zębami? Oczywiście nie. Konsekwencje były proste i sprawiedliwe. Jeśli Danae nie zdobyła jednego punktu kontrolnego, musiała wieczorem iść do łóżka trzydzieści minut wcześniej niż normalnie. Jeśli nie zaliczyła obu punktów, szła spać o godzinę wcześniej niż zazwyczaj. Mogła w tym czasie czytać, lecz nie wolno jej było oglądać telewizji ani rozmawiać przez telefon. Ta procedura uwalniała Sbirley od porannych napięć, zrzucając je na ramiona naszej córki, co było sytuacją właściwą. Zdarzało się, że żona wstawała w ostatniej chwili, by zdążyć przygotować śniadanie i zastawała Danae siedzącą przy pisaninie, ubraną i w dobrym nastroju.

Ten rodzaj dyscypliny może służyć jako przykład dla rodziców, którzy mają podobne problemy z zachowaniem się dzieci. Nie było to uciążliwe, wydawało się. że Danae bawi osiąganie wyznaczonego celu. Granice akceptowalnego zachowania były ściśle wyznaczone. Odpowiedzialność spoczywała w sposób oczywisty na dziecku. 1 nie był potrzeby ani gniew rodziców, ani tupanie nogami.

Bicie powinno się stosować tylko wtedy, gdy intencją dziecka było nieposłuszeństwo

Można ten pomysł zaadaptować również do rozwiązania innych istotnych konfliktów w domu. Brak pomysłowości i wyobraźni to jedyne ograniczenia jakie mogą tu wystąpić.

Mój ośmiolatek kiedy je często stawia szklankę z mlekiem zbyt blisko łokcia i przewraca ją przynajmniej sześć razy. Wciąż mu powtarzani, żeby uważał, ale on po prostu nie potrafi poruszać się wolniej. Kiedy wczoraj znowu rozlał mleko, złapałam go i zbiłam paskiem. Dzisiaj mam w związku z tym zły nastrój. Czy nie powinnam reagować mniej gwałtownie?

Tak, wydaje mi się, że reakcja byta przesadna. Bicie powinno się stosować tylko wtedy, gdy intencją dziecka było nieposłuszeństwo lub bunt przeciwko pani autorytetowi. Wypadek przy stole, nawet jeśli występuje często, nie może być zaliczony do kategorii buntowniczego zachowania. Dlatego w opisanym przypadku bicie nie było właściwą reakcją (chociaż rozumiem zdenerwowanie, które ją spowodowało). Byłoby lepiej wymyślić metodę skupienia jego uwagi i pomóc mu w zapamiętaniu, by stawiał szklankę w bezpiecznym miejscu. Na przykład mogłaby pani utworzyć ,,strefę graniczną” z czerwonego bristolu i przylepić do boku jego talerza. Jeśli mały umieściłby szklankę na papierze, musiałby pomóc umyć talerze po wieczornym posiłku. Gwarantuję. że rzadko „zapomniałby się” ponownie. Prawdopodobnie takie postępowanie uczuliłoby go na umiejscowienie szklanki, nawet gdyby papier był już usunięty. Znowu warto tu powtórzyć, że nieodpowiedzialne zachowanie ma inną motywację niż posłuszeństwo i bunt i że trzeba na nie bardziej rozważnie reagować.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>