Dyscyplina – tylko akcja ma wpływ na zachowanie

Z drugiej strony, nic nie może mieć większego wpływu na jazdę naszego kierowcy, niż jadący za nim wóz milicyjny z migającym światełkiem. Gdy jego wóz zostanie zatrzymany, ukaże się uprzejma postać rosłego milicjanta. Zdecydowanym, choć grzecznym tonem powie: „Nasz radar wskazuje, że jechał pan z prędkością 90 km/godz na drodze, gdzie obowiązuje prędkość maksymalna 50 km/godz. Proszę o pańskie prawo jazdy”. Nie ujawnia żadnej wrogości ani potępienia, ale tym niemniej od razu kierowca jest ujarzmiony. Nerwowo szuka w portfelu małego dokumentu. Dlaczego pocą ci się tak ręce i schnie w ustach? Dlaczego bije ci tak serce? Ponieważ akcja, którą podjął pan władza jest bardzo nieprzyjemna. Może ona mieć wpływ na twoje przyszłe obyczaje samochodowe.

W sprawach dotyczących dyscypliny tylko akcja (działanie) ma wpływ na zachowanie, zaś gniew nie. Jestem przekonany, że gniew dorosłych wytwarza u dzieci destrukcyjnie działający brak szacunku. Dostrzegają, że nasze zdenerwowanie zostało wywołane niemożnością opanowania sytuacji. Reprezentujemy wobec dzieci sprawiedliwość, ale znajdujemy się na granicy płaczu, gdy machamy rękami i wykrzykujemy puste groźby i ostrzeżenia.

Pozwólcie, że zapytam: czy szanowalibyście sędziego, który by się tak emocjonalnie zachowywał w trakcie przewodu sądowego? Oczywiście nie. Oto dlaczego aparat sądowniczy jest tak zorganizowany, aby prezentował się jako obiektywny, zarazem logiczny i dostojny.

Nie polecam, aby rodzice i nauczyciele ukrywali swoje emocje przed dziećmi. Nie sugeruję, abyśmy się stali słodkimi i obojętnymi robotami, chowającymi wszystko w sobie. Są przypadki, kiedy dziewczęta lub chłopcy zachowują się arogancko i wtedy nasza irytacja jest całkiem na miejscu. W istocie powinna być ujawniona, gdyż w przeciwnym razie wydalibyśmy się osobami nierealnymi i fałszywymi. Chodzi mi o to. że gniew staje się często narzędziem, używanym świadomie w celu wpływania na czyjeś zachowanie. Jest to postępowanie nieefektywne i może naruszyć stosunki między pokoleniami.

Jakie miejsce w stosunkach między dzieckiem a rodzicami zajmuje strach?

Istnieje delikatna różnica między dającą się zaakceptować zdrową „obawą” a niszczycielskim strachem. Dziecko powinno mieć obawę przed konsekwencjami sprzeciwu wobec rodziców, ale nie może budzić się w nocy, zmartwione ostrością lub wrogością rodziców.

Ruchliwa autostrada nie jest najbezpieczniejszym miejscem spacerów. Byłoby w istocie samobójstwem spacerowanie nią w piątek po południu. Nie jestem na tyle głupi, aby zdobywać takie doświadczenie, ponieważ mam zdrowy strach przed szybko jadącym samochodem. Nie jestem zagrożony tym niebezpieczeństwem, ponieważ działa ono tylko w przypadku celowego wyzwania. Pragnę, aby moje dziecko patrzyło na mnie tym samym, zdrowym spojrzeniem. Dopóki mnie otwarcie i celowo nie wyzwie będzie żyło w całkowitym bezpieczeństwie. Nie musi się cofać ani kryć, gdy nagle zmarszczę brwi. Nie musi się bać, że je wyśmieję lub niesprawiedliwie potraktuję. Może cieszyć się całkowitym bezpieczeństwem. dopóki nie sprzeciwi mi się. Wtedy poniesie konsekwencje. Koncepcja strachu, który lepiej nazwać „obawą” lub „respektem” jest wymodelowana na wzór stosunku między Bogiem a człowiekiem. „Bojuźń Boża jest początkiem mądrości” ( Ps 111, It) prz 9.10 — przyp. tłum) – poucza nas Biblia. Jest to Bóg sprawiedliwości, a jednocześnie nieskończonej miłości i litości. Te cechy uzupełniają się i powinny na większą skalę występować w naszych domach.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>