Czy zasady dotyczące wyglądu w szkołach są potrzebne?

Czy sądzi Pan, że byłoby pożyteczne wprowadzić w szkołach tradycyjne przepisy i zarządzenia dotyczące ubrania, długości włosów i czystości?

Chociaż wyznaję pogląd, że fryzura i inne elementy chwilowej mody nie są ważne jako takie, to podporządkowanie się normie jest istotnym składnikiem dyscypliny. Wielkim błędem jest nic nie wymagać od dzieci, nie stawiać żadnych wymagań w stosunku do ich zachowania. To, czy uczennica szkoły średniej nosi spodnie czy spódnicę nie jest problemem zasadniczym, chociaż jest istotne, aby wymagano od niej zastosowania się do kilku rozsądnych zarządzeń. Jeśli bada się tajemnicę sukcesu drużyny piłkarskiej, orkiestry symfonicznej lub dużego przedsiębiorstwa, decydującym czynnikiem okazuje się tam zawsze dyscyplina. Bardzo nieprecyzyjny jest pogląd, że w środowisku, gdzie brak zobowią- zań nakładanych na dzieci, wystąpi samokontrola. Jak naiwny jest pogląd, że samodyscyplina wynika z pobłażliwości. Według mnie rozsądne przepisy i normy są ważną częścią każdego systemu szkolnego.

Jestem nauczycielem rozwydrzonej piątej klasy. Jest w niej dwóch czy trzech uczniów, którzy doprowadzają mnie do szału. Czy może mi Pan dać kilka wskazówek, które pomogłyby mi w odzyskaniu kontroli nad klasą?

Być może. Proszę mi pozwolić na następujące uwagi. Po pierwsze, trzeba ustalić, co jest motywem ich niepohamowanego zachowania. Nie trzeba być wielkim specjalistą w zakresie nauk społecznych, aby poznać, że głośna buzia ma na celu ściągnięcie na siebie uwagi grupy. Dla tego typu dzieci najboleśniejszym doświadczeniem jest anonimowość. Idealną receptą jest przytłumienie ich zachowania, mającego na celu skoncentrowanie na sobie powszechnej uwagi oraz zaspokojenie ich potrzeby zyskania akceptacji mniej hałaśliwymi środkami. Pracowałem kiedyś z trzpiotowatym uczniem szóstej klasy imieniem Larry, którego usta nigdy się nie zamykały. Ciągle przerywa! ciszę w klasie za pomocą nieustannego wygadywania różnych głupot, „mądrych” uwag i przez dzikie wybryki. Jego nauczycie! i ja stworzyliśmy wyizolowany obszar w odległym kącie sali lekcyjnej. Z tego miejsca mógł on jedynie obserwować swojego nauczyciela i przednią część pokoju. Za każdym razem, gdy Larry miał ochotę na przeszkadzanie, był skazany na tygodniowy pobyt w tym izolowanym miejscu. W ten sposób skutecznie został wyeliminowany ważny element (czynnik) motywacyjny. Oczywiście, zawsze mógł dalej błaznować, ale nie mógł widzieć efektów swojego działania. Oprócz tego ograniczenia, każdy kolejny wygłup przedłużał jego izolację. Larry spędził cały miesiąc we względnej samotności, zanim zakończył się proces jego powrotu do stanu normalnego. Gdy wrócił do społeczności klasowej, zacząłem szybko nagradzać jego współpracę. Otrzymywał różne zadania do wypełnienia i cieszył się z ulepszeń, które wprowadził. Wyniki były wspaniałe.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>